Zaloguj się | Rejestracja

środa, 28 czerwca 2017

imieniny: Ireneusza, Leona, Benigny

Pilne!
  • Najtańsze teksty sponsorowane w gazecie elblag24.pl. Zadzwoń już TERAZ! Tel: 668-869-872
05.01.2017 14:23 | as. | 8 komentarzy
Ostatnia aktualizacja: 05.01.2017 11:03

Analiza. Dziennik Fakt atakuje posła Krasulskiego?

Uważnie obserwując strategię prasową gazety „Fakt‘’ można zauważyć, że jej artykuły są rezultatem zasady: myślimy globalnie, działamy lokalnie. To sztuka wielce przebiegła. Fakt, kiedy uderza, to uderza mocno i sprytnie. Dziennikarz Faktu nie ma problemu, by znaleźć „kolegę, który powiedział”. Pozostałe treści dopowiedzą usłużnie lokalne - wolne i w pełni zorientowane w słusznej sprawie media. No i opowieść gotowa.

Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas.
Ostatnia aktualizacja: 05.01.2017 11:03

Kto jest odpowiedzialny za powstanie „medialnego zamieszania”? Czy opozycja, aby odwrócić sytuację wokół Ryszarda Petru i ośmieszenia akcji protestacyjnej w Sejmie?

Czy może „elbląski układ polityczno-biznesowy”, by odciągnąć uwagę mediów od tego, co za chwilę może wyjść z badania sytuacji w EPEC, a może także w innych spółkach? Komu w naszym mieście najbardziej zależy na osłabieniu pozycji posła Leonarda Krasulskiego w PiS.

Leonard Krasulski jest parlamentarzystą od roku 2005. Do tej pory media raczej Nim się nie interesowały. Aż, do teraz. Co takiego zaszło w ostatnich miesiącach, że nagle poseł Leonard Krasulski znalazł się na pierwszych stronach gazet i wszystkich serwisów informacyjnych.

Kontekst

Od kilku tygodni trwa kryzys sejmowy. Opozycja okupuje salę sejmową. Liderzy PO i Nowoczesnej cały czas pokazują, że trwają na straży demokracji. Media pokrzykują o rewolucji i pokazują parlamentarzystów opozycji trwających w ławach poselskich. Tak było do momentu, gdy nagle okazało się, że lider Nowoczesnej, Ryszard Petru oraz posłanka tej partii nagle „wyskoczyli” sobie, w tym gorącym okresie, na Sylwestra do Portugalii.

Listopad 2016. W Elblągu odbywają się wybory na przewodniczącego Prawa i Sprawiedliwości. Wygrywa je zdecydowanie Leonard Krasulski. Na 127 głosujących tylko 10 osób nie głosuje na niego. Wiadomo jednak, że Krasulski od pewnego czasu ma opozycję w swoim regionie. Krasulski i Wilk, delikatnie mówiąc, nie pałają do siebie sympatią. Ten pierwszy robił wszystko, aby startujący w ostatnich wyborach parlamentarnych były prezydent Elbląga nie dostał wysokiej pozycji na liście wyborczej PiS. Nie udało się. Wilk wystartował z trzeciego miejsca i zdobył mandat posła RP. Uzyskał zresztą bardzo dobry wynik wyborczy. Obaj posłowie PiS nie otworzyli wspólnego biura poselskiego. Krasulski nadal urzęduje w budynku przy Pl. Słowiańskim, zaś Wilk ulokował się przy ul. Czerwonego Krzyża. Kiedy wydawało się, że to Jerzy Wilk będzie nadawał ton partii w Elblągu, Krasulski miażdżąco wygrał wybory na szefa PiS w Elblągu. To Krasulski siedzi w pierwszych ławach sejmowych, tuż za prezesem Jarosławem Kaczyński. Wilk zaś na końcu sali obrad.

Pierwszy tekst Faktu na ten temat ukazał się 3 stycznia br. Publikowane są kolejne, praktycznie codziennie. Poseł Jerzy Wilk, zawsze niezwykle aktywny na swoim koncie na facebooku, od 2 stycznia milczy. Nie zabrał głosu w obronie swojego partyjnego kolegi. Czeka? Na co więc czeka poseł Wilk ?

Układ działa?

Leonard Krasulski bardzo rzadko angażuje się w lokalne, elbląskie sprawy samorządowe. Raczej myśli o Elblągu globalnie, działając na rzecz rozwoju miasta poprzez np. duże projekty inwestycyjne, jak choćby przekop przez Mierzeję Wiślaną. Pozostałe działania pozostawia samorządowcom Prawa i Sprawiedliwości. Inaczej Jerzy Wilk. On zaczął swoją polityczną karierę od samorządu elbląskiego, jako radny, wiceprzewodniczący Rady Miasta a w końcu, wygrywając w 2013 r. wybory na prezydenta miasta. To był szczyt Jego kariery w lokalnym samorządzie. Dalej już nie poszedł. Co prawda został posłem na Sejm, ale jakby na pocieszenie, nie jako ukoronowanie działalności politycznej. Ponadto Jerzy Wilk ma niejasne powiązania z tzw. „elbląskim układem polityczno-biznesowym”, czego przykładem może być jego wsparcie na rzecz zakupu stoczni rzecznej przez prywatną spółkę, na szkodę Portu Morskiego w Elblągu. Kiedy więc wybuchła afera z przetargiem na wymianę sieci ciepłowniczej w EPEC, Wilk razem z parlamentarzystami Platformy Obywatelskiej ostro bronił posady prezesa EPEC, Łukasza Piśkiewicza. Dlaczego, skoro Piśkiewicz jest od lat związany właśnie z PO? Czy dlatego, że jako prezydent miasta, a przedtem długoletni radny miejski, czerpał obficie z działania „układu elbląskiego”. Czy teraz ma coś do stracenia, gdy prokuratura w Elblągu będzie prowadziła dochodzenie w sprawie nieprawidłowości w EPEC? A może obawia się efektów pracy, powołanych przez prezydenta, niezależnych audytorów, którzy mają badać wszystkie dokumenty w tej spółce?

Zasłona dymna?

Komu zależało, aby odwrócić uwagę od wyjazdu Ryszarda Petru do Portugalii, gdy cała opozycja protestuje? Komu zależało, aby skupić uwagę mediów w Elblągu na innym wydarzeniu, niż sytuacja w EPEC i prokuratorskim śledztwie w tej spółce? Raptem okazuje się, że dawny epizod w życiu posła Krasulskiego w latach 70-tych ubiegłego wieku, urósł do najważniejszego wydarzenia w naszym mieście i kraju. Kto w końcu dostarczył takich informacji dziennikarzom Faktu? Bo autor tego tekstu, będąc na środowej konferencji prasowej posła Krasulskiego sam przyznał, że temat wypłynął „od kolegi Leonarda Krasulskiego”. Kim jest ten „kolega”? Nie wiadomo.

Zadziwiające jest to, że elbląskie media zachowały się w tej sytuacji biernie. Ograniczając się jedynie do "przedruku" informacji Faktu. Nikt nie zadał sobie trudu przeanalizowania faktów, zbadania materiałów w tej sprawie, włączenia analitycznego myślenia.

Strategia Faktu (ów)?

Każdy fakt można wykreować, gdy ma się jakąś historię i do tego zdjęcie. Taka dewiza przyświeca wszystkim tabloidom na świecie. A takim typem gazety jest właśnie Fakt. Mocne zdjęcie, krzykliwy nagłówek i często niepotwierdzone informacje. Z tytułu artykułu bije pytanie „czy poseł strzelał do robotników” w grudniu 1970r.? Choć sam autor tekstu zaprzecza, że taki miał być wydźwięk artykułu, to jednak poprzez tak skonstruowane pytanie, staje się to tezą główną. Choć żadne twarde dowody na to nie wskazują, a sam poseł Krasulski temu zaprzecza. Jedynym faktem Faktu jest więc jedynie to, że Krasulski w latach 70-tych ubiegłego wieku służył w Ludowym Wojsku Polskim. I tyle. Cała jego wina.

Ostatnia aktualizacja: 05.01.2017 11:03



TOP FAKTY