Zaloguj się | Rejestracja

Niedziela, 22 stycznia 2017

imieniny: Anastazego, Wincentego, Gaudentego

26.06.2016 16:40 | ram. | 2 komentarze

Szokujące fakty w sprawie tragedii na Kanale Elbląskim. W łodzi było zbyt dużo paliwa

Szokujące ustalenia śledczych. Na łodzi, w której w sobotę w Miłomłynie zginęła 35-letnia Danuta D i jej 8-letnia córeczka Amelka, było za dużo paliwa niż można jednorazowo przewozić. Podczas zapalania silnika, zapaliły się opary i doszło do gwałtownego pożaru – informuje „Taka jest Ostróda” na facebooku.

Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas.

Matka skoczyła w ogień za córeczką i spłonęła. Trzech mężczyzn wyskoczyło z łodzi na brzeg kanału. Krzyki tej kobiety i jej córki będę słyszała do końca życia-dodaje kobieta z łzami w oczach.

Cała piątka na Mazury przyjechała w sobotę rano z Torunia. Planowali przepłynąć Jeziorak Wielki i kanałem Elbląskim dopłynąć po popołudniu do Ostródy, gdzie od 20 lat odbywa się święto Dni Morza z wielką paradą łodzi z pokazami fajerwerków.

W tym celu specjalnie przyciągnęli ze sobą, kupioną przez znajomego Danuty D. (t 35 l.) pół roku temu 2 letnią motorówkę. Po zwodowaniu łodzi i zatankowaniu wszyscy odprężeni wypłynęli w rejs. Nic nie zapowiadało jednak nadchodzącego dramatu. Łódź sprawiała się znakomicie, a uczestnicy wycieczki korzystali z uroków pięknej słonecznej pogody. Po kilku godzinach cała piątka wpłynęła do kanału Elbląskiego, który poprzez dwie śluzy w Miłomłynie i w Zielonej prowadził do jeziora w Ostródzie.

Niestety do celu nie dopłynęli. Tuż przed pierwszą śluzą w Miłomłynie doszło do dramatu. Motorówka nagle stanęła w płomieniach. Ogień pojawił się na dole pokładu, w miejscu gdzie spała 8-letnia Amelia. Prawdopodobnie w kajucie znajdowały się dodatkowe baniaki z paliwem, które na drogę ze sobą zabrał sternik łodzi A. S. (46 l.). Trzej mężczyźni wyskoczyli z łodzi, a matka dziewczynki, która była razem z nimi na górnym pokładzie wskoczyła w ogarniętą ogniem kajutę, by ratować swoje dziecko. Niestety nie udało się jej nikogo uratować. Kobieta spłonęła razem ze swoją córeczką żywcem.

- Tu już nie było co gasić, byliśmy po 6 minutach od zgłoszenia- wspomina jeden z ratowników. Już nie było czego gasić, musieli mieć bardzo dużo paliwa ze sobą-dodaje.

Teorię strażaka sprawdzili już policjanci. Dotarli bowiem, do monitoringu z przystani w Iławie, gdzie łódź była w sobotę wodowana. Widać na nagraniu, że łódź została zatankowana po korek, a do tego sternik zabrał ze sobą dwa duże baniaki paliwa. W sumie na łodzi mogło znajdować się nawet 70 litrów benzyny.

- To ogromne ilości paliwa, a przy temperaturze 34 stopni C. w cieniu, taka ilość stanowi bombę-mówi Piotr Joniec, koordynator ratownictwa wodnego z Ostródy.

Sternik A. S. (46 l.), jego syn 22-letni syn i znajomy, ocaleli z tragicznego rejsu pasażerowie motorówki, trafili do szpitala w Ostródzie i w Iławie. Po obserwacji w niedzielę rano zostali wypisani do domu. Mają lekkie oparzenia rąk i twarzy. Wrócili już do rodzinnego Torunia. W sprawie wypadku policja w Ostródzie prowadzi śledztwo.

Jak wstępnie określili śledczy, pożar zainicjowała iskra z silnika, która zapaliła opary paliwa. Teraz biegli sprawdzają, czy paliwo było transportowane właściwie i czy w ogóle takie ilości mogły znaleźć się na łodzi. Za nieumyślne spowodowanie śmierci, sternikowi może grozić nawet 8 lat więzienia, bo to on ponosi odpowiedzialność za wszystkich członków załogi. Po wypadku, policja na wodach, będzie sprawdzała jak w jaki sposób i w czym przewożone jest paliwo.




TOP FAKTY