Zaloguj się | Rejestracja

Czwartek, 30 marca 2017

imieniny: Amelii, Kwiryna, Dobromira

Pilne!
  • Najtańsze teksty sponsorowane w gazecie elblag24.pl. Zadzwoń już TERAZ! Tel: 668-869-872
31.05.2016 06:30 | red. | 14 komentarzy

Sprawa pobitego wychowanka Domu Dziecka. Pracownicy placówki przerywają milczenie

W związku z ukazaniem się na łamach Waszego dziennika artykułu o pobiciu wychowanka w elbląskim Domu Dziecka chcielibyśmy w jakiś sposób odnieść się do całej sytuacji, a ponadto przekazać dodatkowe informacje dotyczące „działalności” naszej Pani dyrektor – piszą wychowawcy z elbląskiego Domu Dziecka.

Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas.

Do naszej redakcji, w związku z publikacją cyklu materiałów na temat pobicia wychowanka Domu Dziecka na obozie w Orkuszu, wpłynął list grupy wychowawców zatrudnionych w tej placówce. Poniżej publikujemy go w całości.

Z tego co nam wiadomo, tak zupełnie nieformalnie (rozmowy z dziećmi, które wypoczywały na kolonii letniej w Orkuszu w lipcu 2015 r), jasno wynika, że doszło tam do naruszenia nietykalności cielesnej co najmniej 3 wychowanków. Sprawcą miała być przytaczana przez Państwa gazetę Pani o imieniu Ewa (pracownik socjalny w naszej Placówce).

Nie rozumiemy tylko dlaczego dyrekcja naszej Placówki tak strasznie staje po stronie tej Pani, zaprzeczając jak gdyby wszystkim znanym faktom. Czyżby to jakieś prywatne układy brały górę nad zdrowym rozsądkiem, a przede wszystkim szeroko rozumianym dobrem dzieci? Tego stanowczo nie wiemy, ale domyślamy się czemu tak jest. A mianowicie…

W kuluarach naszej Placówki już od dawna się mówi, że ów Pani Ewa jest przymierzana do przejęcia jednego ze stanowisk kierowniczych, pomimo że nie ma dobrej „prasy” zarówno wśród współpracowników, jak i przede wszystkim u dzieci. Bywało, że zachowywała się w stosunku do dzieci w sposób opryskliwy, wulgarny, traktując przy tym dzieci przedmiotowo.

Rzekomo w tej chwili nasza Pani dyrektor odsunęła tą Panią od pracy z dziećmi co jest absolutnie nieprawdą (nadal ma styczność z dziećmi, jeździ po nie do szkół, prowadzi zajęcia indywidualne).

Proszę Nas źle nie zrozumieć, to nie jest z naszej strony jakieś działanie mające na celu zdyskredytowanie kogokolwiek. My chcemy, pracować w spokoju z tymi dziećmi, wykonywać to co do nas należy tak dobrze jak tylko potrafimy, ale niestety całe te zamieszanie, uderza w Nasze dzieciaki i w nas samych. Chcemy, by to się już skończyło, winni nadużyć ponieśli zasłużoną karę, a do naszej Placówki wrócił spokój.

Przez wiele lat „rządów” naszej Pani dyrektor znosiliśmy niejednokrotnie upokorzenia, ścieraliśmy się ze swoistym „mobbingiem”, ale teraz powiedzieliśmy „dość” i postanowiliśmy, że ktoś powinien dowiedzieć się o nadużyciach, w stosunku do dzieci jak, i nas pracowników, których dopuściła się Pani dyrektor na przełomie kilku ostatnich lat.

Przytaczając klasyka literatury Georga Orwella mamy tu u nas do czynienia ze swoistym połączeniem dwóch wyśmienitych powieści tego pisarza a mianowicie „Folwark zwierzęcy” oraz „1984”.

To właśnie u nas dzieci i pracownicy dzielą się na tych „równych i równiejszych”.

Tu właśnie u nas „wielki brat ma na wszystko oko”, a jeśli czegoś nie jest w stanie zauważyć, wyznaje zasadę, że ludzie sami przyjdą do niego i „zakapują” na innych. Takie działanie spotyka się z „nagrodami” Wielkiego Brata, a jednostki słabe i niepodporządkowane (czytaj: „mające własne odrębne zdanie”) zostają stopniowo eliminowane – u dzieci proceder wywożenia do MOW-ów, a wśród pracowników zwolnienia z pracy pod byle jakim pretekstem.

Pani dyrektor mocno się obwarowała swoimi poplecznikami (tymi równiejszymi) i stworzyła się swoista klika która „trzęsie” całą Placówką (między innymi przytaczana wcześniej Pani Ewa, która spacerując po korytarzach niejednokrotnie chwaliła się innym pracownikom jak to ona „ma grubo” u dyrekcji i nikt jej nic już tu nie może zrobić).

Ponadto nasza Pani dyrektor zatrudniła na ¼ etatu radcę prawnego, który oficjalnie jest po to by pomagać dzieciom w rozwiązywaniu skomplikowanych sytuacji prawnych.

W rzeczywistości ów Pan (nomen omen całkiem sympatyczny) jest do dyspozycji Pani dyrektor, która podpierając się jego wykładnią prawną „gnębi” nas i dzieci na każdym kroku tysiącami różnych zarządzeń uderzających w dobro dzieci i naginających do granic możliwości prawo pracy.

A tak przy okazji jak to możliwe, że nasza Pani dyrektor zatrudnia radcę prawnego? To po co są Ci w Urzędzie Miejskim? Na podstawie jakiego prawa to robi? Czy zatem w każdej jednostce budżetowej mają być zatrudniani prawnicy i opłacani z pieniędzy podatników? (szkoły, żłobki, przedszkola, placówki wychowawcze etc… - przecież jest ich tysiące w całej Polsce, więc tysiące radców prawnych ma być utrzymywanych z kieszeni podatników?). Otóż nie… od tego są radcy prawni w urzędach miast, powiatów czy gmin… Tym nadużyciem w naszym mniemaniu powinna zając się prokuratura, a zarzut powinien dotyczyć marnotrawieniu środków publicznych.

Przykłady? Proszę bardzo…

W ostatnim czasie został „usamodzielniony” (przymusowo) chłopiec o imieniu Jarosław, który został złapany na mieście z niewielką ilością marihuany. Fakt zrobił źle, ale czy „kara” jest adekwatna do przewinienia? Chłopiec jak dotąd był spokojnym, nie sprawiającym problemów wychowankiem…

Czy nie można było zastosować innych środków? Można było , ale Wielki Brat jest nieomylny i sam podejmuje decyzje. Nie będzie plebs mu mówił co ma robić!

Nadmienię, że sytuacja w/w chłopca jest w tym momencie dramatyczna. Fatalne warunki mieszkaniowe, brak środków do życia itp… Ale kogo to obchodzi? Nas pracowników, ale nie dyrekcji i jej „mądrych” doradców popleczników, którzy w zaciszu gabinetu dyrektorskiego podejmują tak krzywdzące decyzje!

Również my pracownicy mamy ciągłe problemy i to w kwestiach wydawałoby się oczywistych.

Przykład?

Proszę bardzo…

Przy przyznawaniu świadczeń socjalnych dyrekcja żąda od nas i członków naszych rodzin pokazywania rocznych zeznań podatkowych, w których zawarte są przecież tzw. „dane wrażliwe” i pracodawca nie ma prawa ich żądać… (ustawa o ochronie danych osobowych i wykładnia prawna Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych).

Pani dyrektor wie o tym, lecz nie jest w stanie przyznać się do błędu i odstąpić od tego „barbarzyńskiego” procederu, który narusza naszą prywatność!

Reasumując nasz list, zaznaczamy że jest to tylko wierzchołek nieprawidłowości, które zaistniały za „rządów” Pani dyrektor. Tęsknimy za Naszym byłym dyrektorem, który mimo sprawowania „stanowiska” był i dla dzieci i dla nas zwyczajnie człowiekiem!

P.S.

Proszę nam wybaczyć trochę chaotyczny sposób pisania, ale musimy to zrobić szybko póki jeszcze sprawa naszego Domu Dziecka nie ucichła.

Prosimy również o zrozumienie, że piszemy ten list anonimowo. Boimy się szykan, represji, utraty pracy, a wiemy z doświadczenia, że nasza Pani dyrektor jest człowiekiem niezwykle mściwym.

Pozdrawiamy i prosimy o wnikliwe zbadanie sprawy

Pracownicy SCPOW w Elblągu

 




TOP FAKTY