Zaloguj się | Rejestracja

Niedziela, 22 stycznia 2017

imieniny: Anastazego, Wincentego, Gaudentego

17.05.2016 13:00 | red. | 5 komentarzy

Pobity wychowanek Domu Dziecka w Elblągu desperacko szuka pomocy. Dyrekcja placówki tuszuje sprawę?

12 -letni Paweł, wychowanek Domu Dziecka w Elblągu, pobity przez opiekunkę na obozie. Takie są fakty, do których dotarliśmy, mimo iż dyrektor tej placówki twierdzi, że do takiej sytuacji nie doszło. Według informacji, jakie otrzymaliśmy, pani dyrektor próbowała również nakłonić inne osoby, aby z nami nie rozmawiały na ten temat. Chodziło o ochronę dzieci czy próbę ukrycia niewygodnych faktów?

Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas.

Najpierw na facebooku opublikowano zdjęcie. Dość niewyraźne, jednak widać część ciała i siniaki. Opis jest jednoznaczny, to widok pośladka pobitego dziecka. Sprawcą miała być pracownica socjalna tej placówki. Miała używać przemocy fizycznej wobec dzieci na obozie w Orkuszu, w lipcu 2015 r.

Wiele skarg na Dom Dziecka  pojawiło się na koncie facebookowym naszej gazety, kiedy  zamieściliśmy apel do wszystkich, którzy w tej sprawie chcieliby przekazać nam, anonimowo, informacje.

Otrzymaliśmy również  informację  od kobiety, która na facebooku zamieściła zdjęcie pobitego chłopca.

– Tam był też mój brat. Widział to, może poświadczyć, że doszło do pobicia – pisze do nas kobieta. – Trzeba w końcu coś z tym zrobić. Pomóc tym dzieciom.

Ponieważ jest ona opiekunem prawnym 12-latka, wyraża zgodę na rozmowę dziennikarzy z chłopcem. Wychowanek Domu Dziecka, w rozmowie z nami przyznaje, że do przemocy fizycznej na obozie doszło. Pobite miały zostać również inne dzieci.

„Coś tam mu zrobili. Siniaki miał na ciele”

Kobieta podaje nam też dane personalne pobitego chłopca – Pawła. Informuje nas, że chłopiec zgadza się na rozmowę z dziennikarzem o całym zajściu. Chcemy z nim porozmawiać, jednak interweniuje dyrektor Domu Dziecka. Na rozmowę z chłopcem się nie zgadza. W rozmowie z nami matka chłopca potwierdza jednak, że syn wrócił z obozu pobity.

- Coś tam mu zrobili. Siniaki miał na ciele – mówi nam matka chłopca.

Wkrótce jednak przestaje od nas odbierać telefony. Teraz już wiemy, że kobietę wezwała do siebie na rozmowę dyrektor Domu Dziecka, Barbara Nalińska.

Zobacz materiał videohttps://www.youtube.com/watch?v=PNiJDAi-HK4

Jednak na nasze konto na facebooku Paweł przesyła krótki filmik nagrany telefonem komórkowym. W filmie opowiada o całym zajściu na obozie. Pobite przez pracownicę socjalną miały być też inne dzieci. Powód? Denerwowały, drażniły kobietę.

Zwracamy się ponownie do dyrektor Domu Dziecka Barbary Nalińskiej o możliwość przeprowadzenia rozmowy z pobitym Pawłem i pracownicą socjalą na terenie placówki. Otrzymujemy odmowę, ale sama pani dyrektor zgadza się z nami o tym porozmawiać.

Zobacz materiał video: https://www.youtube.com/watch?v=XqmQAHsJUzc

Trudne dziecko z problemami?

Podczas rozmowy dyrektor Nalińska zaprzecza wszystkim informacjom przekazywanym nam przez obecnych i byłych wychowanków Domu Dziecka. Dyrektor przyznaje, że Paweł jest dzieckiem trudnym, z pewnymi problemami psychicznymi. Podobno jest leczony przez specjalistów i poddawany terapii. Kiedy jednak prosimy o pokazanie dokumentacji medycznej chłopca, odmawia. Nie ma takiego prawa.

Kiedy rozmawiamy o tym z kobietą, która zna Pawła, ta jest zdziwiona informacją o „problemach zdrowotnych” chłopca. – Nic mi o tym nigdy nie mówił. Informował jedynie, że dostaje jakieś tabletki, podobno na ADHD, żeby się uspokoił – mówi kobieta.

Paweł jest uczniem jednej z elbląskich szkół podstawowych. Jeden z nauczycieli mówi nam, że Paweł jest grzecznym, spokojnym uczniem, nie stwarza jednak większych problemów. Jak to nastolatek, trochę łobuzuje. Uczniowie z jego klasy dodają, że jest dobrym kolegą.

Zmowa przeciw pani Ewie?

Dyrektor Barbara Nalińska sugeruje w rozmowie z nami, że pracownica socjalna – pani Ewa mogła paść ofiarą zmowy kilku a nawet kilkunastu wychowanków.

O sprawie pobicia Pawła w Orkuszu, dyrektor Nalińska dowiedziała się od chłopca. Sprawę chciała wyjaśnić. Powiadamia policję. Mundurowi z Prabut sprawę badali, jednak dochodzenie zostaje umorzone wobec braku dowodów na jego popełnienie.

Co ciekawe, zdarzenie ma miejsce w lipcu 2015 roku,  a sprawa na policję trafia dopiero w marcu tego roku. Dlaczego tak późno? Nikt tego nie potrafi logicznie wytłumaczyć.

Prosimy dyrektor Domu Dziecka o kontakt do kobiety, która miała w Orkuszu pobić dzieci. Dyrektor obiecuje, że zapyta pracownicę socjalną o zgodę na rozmowę z nami. Ta jednak podobno odmawia.

Czy Miasto zbada sprawę?

Jak się okazuje, sytuacją opisaną na facebooku zainteresował się radny miejski Robert Turlej. W tej sprawie złożył pismo do prezydenta miasta z prośbą o pilną kontrolę w tej placówce.

- Przed kilkoma dniami z mediów społecznościowych dowiedziałem się o sytuacji, która miała miejsce w elbląskim Domu Dziecka. Wychowanek został uderzony (na zdjęciach widoczny duży siniak) przez pracownika Domu Dziecka. W komentarzach internautów przewija się również informacja, że to nie jest tego typu przypadek. Przed kilkoma laty otrzymałem anonimowe pismo w sprawie nieprawidłowości w Domu Dziecka. Wówczas na mój wniosek Komisja Rewizyjna przeprowadziła kontrolę, która z tego co pamiętam większych uchybień nie stwierdziła. Opublikowane w ostatnich dniach informacje również pokrywają się z tym co było napisane w „anonimie”, który otrzymałem. W związku z powyższym proszę o pilną interwencję celem zbadania i wyjaśnienia sytuacji – pisze do prezydenta miasta radny Robert Turlej.

Czy prezydent Witold Wróblewski, któremu Dom Dziecka podlega pozwoli, aby tak bulwersująca sprawa przeszła po cichu, bez echa? Czy wyciągnie konsekwencje wobec dyrektor Domu Dziecka.  Tą sprawą powinna zająć się prokuratura. Kobieta, która biła dzieci na obozie w Orkuszu, nadal w tej placówce pracuje.                                                                                                                                              

Czy Pan, Panie prezydencie na to pozwoli? Co musi jeszcze się wydarzyć, by Pan, Panie prezydencie zachował się  wreszcie jak odpowiedzialny gospodarz? Panie  prezydencie, proszę przyjąć do wiadomości, że 12 letni Paweł nie chce się zgodzić, by wobec niego oraz innych dzieci stosowano przemoc fizyczną. 

Teraz ruch należy do prezydenta miasta Witolda Wróblewskiego.

Czy my, szczególnie ludzie dorośli mający własne dzieci, możemy pozostawić samemu sobie bezbronnego 12 letniego Pawła?  Nie, nie możemy, tym bardziej, kiedy w grę wchodzi dobro najmłodszych nie możemy stać biernie, musimy przeciwdziałać przemocy.

Do tej sprawy powrócimy. Pojawiły się kolejne  wątki, które wkrótce opublikujemy. Cały czas też czekamy jeszcze na informacje w tej sprawie. Wszystkim zapewniamy anonimowość.




TOP FAKTY